Z Karoliną Brauntsch, główną koordynatorką Juwenaliów 2026, rozmawia Julian Grabowski.
Miałem zacząć klasycznie. Kim jesteś, co robisz, skąd przychodzisz. Ale pomyślałem, że za bardzo przypomina to wypełnianie formularzy. Równie szybko się o nich zapomina. A juwenalia, mam wrażenie, działają odwrotnie. Zostają.
Więc spróbujmy inaczej. Hasło tegorocznej edycji poznańskich juwenaliów brzmi „Tworzą ludzie”. Co ono właściwie znaczy dla ciebie – nie jako koordynatorki, tylko jako studentki?
Jest to hasło dosłowne oraz bardzo osobiste dla mnie.
Zaczynałam jako wolontariuszka na juwenaliach w 2023 r. Przyszłam z jedną grupą znajomych – głównie z mojej uczelni – i w trakcie tych kilku miesięcy przygotowań nagle okazało się, że ta grupa się rozrasta. Poznałam ludzi z innych uczelni, z innych kierunków, z zupełnie innych środowisk. I to nie było takie „poznaliśmy się i tyle”. Powstały relacje, które zaczęły się budować przy pracy, przy stresie, przy śmianiu się z sytuacji i przez sytuacje.
Juwenalia to wydarzenie studenckie, przy którym naprawdę wychodzisz poza swoją bańkę. Przestajesz być „studentką architektury” albo „kimś z polibudy” i zaczynasz być po prostu częścią czegoś większego.
I właśnie dlatego myślę, że hasło „Tworzą ludzie” działa. Wbrew pozorom nie opowiada o idei. Mówi o tym, co faktycznie się dzieje.
Czyli to trochę tak, że juwenalia zaczynają się wcześniej niż pierwszy koncert?
Zdecydowanie wcześniej. Zaczynają się w momencie, w którym ktoś decyduje: „okej, chcę być częścią tego procesu”.
I wtem nagle okazuje się, że proces jest ważniejszy niż sam finał. W trakcie przygotowań wolontariusze żyją tym wydarzeniem – masz rozpisane dni, zadania, spotkania, ciągłe rozmowy. Jest to bardzo intensywne, czasami męczące, czasami frustrujące.
Po kilku miesiącach wszystko się kończy. I dopiero po czasie dociera do ciebie, że najcenniejsze były wszystkie małe sytuacje, które wydarzyły się po drodze. Rozmowy i momenty, kiedy coś się sypało i musieliśmy to razem ratować.
Może to trochę banalne, ale bardzo prawdziwe – chodzi o drogę.
500 wolontariuszy. Liczba studentów zaangażowanych w organizację festiwalu robi wrażenie, ale jednocześnie jest abstrakcyjna. Jak wygląda ta masa ludzi od środka?
Jak coś bardzo żywego. Nie mamy do czynienia z jednolitą grupą. Jest to kilka dużych zespołów, różne osobowości, różne tempo pracy, różne potrzeby. Każdy przychodzi z inną motywacją – ktoś chce zdobyć doświadczenie, ktoś chce poznać ludzi, ktoś chce zobaczyć, jak wygląda organizacja wydarzenia od środka.
I nagle z miszmaszu osób powstaje solidna grupa, która działa. Praca wolontariacka przy festiwalu jest dobrowolna. Każdy może w dowolnym momencie powiedzieć „rezygnuję”. A mimo to ludzie zostają. I robią więcej, niż muszą.
Cała rozmowa na stronie: https://uniwersyteckie.pl/wydarzenia/juwenalia-tworza-ludzie

