Nie wszystkie przekonania o dzieciach są niewinne. Niektóre – choć brzmią znajomo – mogą ograniczać ich rozwój. Z dr Moniką Kiszką z Wydziału Studiów Edukacyjnych, autorką książki „Mity dotyczące dziecka i dzieciństwa”, na łamach Życia Uniwersyteckiego rozmawia Magda Ziółek.
W książce pisze pani, że sposób myślenia o dziecku i dzieciństwie jest w dużej mierze kształtowany przez mity. Czym one właściwie są?
Mit ma swoje źródła w kulturze starożytnej Grecji – termin mythos oznaczał opowieść lub mowę. Z czasem zaczęto go rozumieć jako zbiór uproszczonych, często nie w pełni prawdziwych wyjaśnień rzeczywistości.
Współcześnie pojęcie mitu rozumiane jest częściej w sposób bardziej krytyczny. Mity to zazwyczaj przekazy oparte na półprawdach, które upraszczają rzeczywistość i przedstawiają ją w schematyczny, często czarno-biały sposób. Na ich podstawie kształtują się stereotypy, uprzedzenia i uproszczenia dotyczące różnych grup społecznych – w tym również wobec dzieci i samego dzieciństwa.
W tym sensie mity można rozumieć jako utrwalone społecznie przekonania, które upraszczają rzeczywistość i wpływają na sposób myślenia oraz działania.
Dlaczego właśnie w obszarze dzieciństwa mity okazują się tak trwałe?
Przede wszystkim dlatego, że dzieciństwo bywa obszarem trudnym do pełnego zrozumienia przez dorosłych. Gdy brakuje nam wiedzy lub pewności, sięgamy po mity, ponieważ oferują one gotowe, łatwo dostępne wyjaśnienia.
Mity są także częścią dziedzictwa kulturowego – często przejmujemy je w sposób międzypokoleniowy, traktując jako sprawdzone wzorce postępowania. Funkcjonują jako uniwersalne schematy, które – przynajmniej pozornie – można zastosować w różnych sytuacjach.
Dają również poczucie bezpieczeństwa. Upraszczając rzeczywistość i dostarczając gotowych odpowiedzi, pomagają nam radzić sobie z niepewnością i trudnościami. Wreszcie, mity łatwo przenikają do naszej świadomości, ponieważ dotyczą tematów bliskich i ważnych – takich jak wychowanie, rozwój czy relacje z dzieckiem.
Czytaj dalej na Uniwersyteckie.pl: Dr Monika Kiszka. Dzieci i ryby głosu nie mają – czy na pewno?
Fot. Władysław Gardasz
